O autorze
Kulturoznawca, absolwent MISH Uniwersytetu Wrocławskiego, przygotowuję pracę doktorską na temat roli religii i sekularyzacji w procesie integracji europejskiej. Staże naukowe na uniwersytetach w Leuven, Montrealu i Toronto. Publikacje: "Polska w Europie, Europa w Polsce. Rozmowy na kwiatowym dywanie" (Wrocław, 2011). Adres e-mail: matlak.m(at)gmail.com

85 lat Tadeusza Mazowieckiego. Doradca premierem, premier doradcą.

Tadeusz Mazowiecki
Tadeusz Mazowiecki CC BY 2.0 Pl Stansfield/Wikipedia.org
Jedna z najważniejszych postaci polskiej polityki kończy 85 lat. To dobra okazja, by pokusić się o bilans jego działalności.

Dość ciekawym wprowadzeniem do debaty na temat roli pierwszego niekomunistycznego premiera jest książka Roberta Krasowskiego „Po południu” (wyd. Czerwone i Czarne, 2012), w której autor kreśli umiarkowanie krytyczny portret Tadeusza Mazowieckiego jako polityka. Brak zdecydowania, brak politycznej wizji, brak politycznej intuicji – tak ocenia Mazowieckiego Krasowski. Uważa on, że premier nie odcisnął swoistego piętna na polskich przemianach po roku 1989 i wyraża żal, że premierem wtedy nie został Bronisław Geremek, bo ocenia go jako znacznie zręczniejszego polityka. Chłodna ocena premierowania Mazowieckiego była zdaniem byłego szefa „Dziennika” przyczyną jego późniejszej marginalizacji, nawet we własnym obozie: nie został wybrany po raz drugi na premiera, gdy teoretycznie istniała taka możliwość (wtedy została nim nikomu nieznana Hanna Suchocka), następnie utracił fotel szefa Unii Wolności.



Jakim więc Tadeusz Mazowiecki był premierem? To bardzo trudne pytanie, bo czas sprawowania przez niego urzędu był szczególny i właściwie wszyscy politycy strony solidarnościowej byli w owym czasie całkowitymi nowicjuszami. Mimo braku demokratycznych doświadczeń, rząd Mazowieckiego zdołał przygotować i przeprowadzić plan Balcerowicza, który z czasem okazał się sukcesem. To rząd Mazowieckiego kapitalnie rozegrał kwestię uznania przez Niemcy zachodniej granicy - wymuszając na prezydencie George'u Bushu seniorze przedstawienie tej kwestii jako warunku akceptacji USA dla zjednoczenia Niemiec. Ta twarda polityka nie przeszkodziła zresztą w rozpoczęciu polityki pojednania z Niemcami, którego symbolem stała się msza w Krzyżowej.

Za słabość tego rządu uznać można szokowy charakter reformy Balcerowicza (choć pytanie, czy wariant łagodniejszy był możliwy, należeć już chyba będzie do wiecznie otwartych "polskich pytań"), a także brak pewnej strategicznej wizji rozwoju kraju. Jednak trudno powiedzieć, czy ktokolwiek inny mógł ją mieć w tamtym okresie. Błędem wydaje się też start Mazowieckiego przeciw Wałęsie w wyborach prezydenckich, który zakończył względny konsensus na szczytach władzy, a jego bezpośrednią konsekwencją była decyzja Mazowieckiego o podaniu się do dymisji. I choć podziały polityczne w "Solidarności" były całkowicie naturalne i zdrowe, to z dzisiejszej perspektywy widać, że Wałęsa i Mazowiecki powinni byli grać w jednej drużynie.

Przy wszystkich tych zastrzeżeniach pozostaje Mazowiecki potężnym autorytetem w polskiej polityce, wzmocnionym ostatnio przez funkcję strategicznego doradcy prezydenta. Jego pozycja nie wynika tylko z racji bycia „pierwszym niekomunistycznym", ale z racji niezłomności, którą zawsze się wykazywał, a której pozazdrościć może mu właściwie cała dzisiejsza klasa polityczna. Dowodzi tego jego wielopłaszczyznowa biografia: aktywność w środowisku inteligencji katolickiej, m.in. na stanowisku redaktora naczelnego bardzo ważnego pisma „Więź”, które zaszczepiało w Polsce nurt chrześcijańskiego personalizmu. To między innymi dzięki tej działalności laicka lewica oraz katolicka inteligencja mogły nawiązać nie tylko współpracę polityczną, ale i intelektualną, która zaowocowała brzemiennym w skutki ruchem przeciw komunizmowi.

Niezłomna była także postawa Tadeusza Mazowieckiego jako posła w Sejmie PRL. Miał odwagę zabierać głos w sprawach najtrudniejszych, jak np. nagonka antysemicka w roku 1968, czy też wydarzenia na Wybrzeżu z grudnia roku 1970. Ta niezłomność dała o sobie znać w czasie wojny w byłej Jugosławii, gdy był on specjalnym wysłannikiem ONZ w Bośni i Hercegowinie. Kiedy społeczność międzynarodowa w niewystarczający sposób reagowała na zbrodnie dokonywanie w Bośni (chodziło głównie o masakrę w Srebrenicy), zrezygnował on z tej funkcji ogłosiwszy raport dotyczący łamania praw człowieka przez wszystkie strony tego konfliktu. Niezłomność Tadeusza Mazowieckiego, a także fakt bycia pierwszym premierem po upadku komunizmu na zawsze zapewnią mu miejsce w narodowym panteonie. Choć najlepiej czuł i czuje się on chyba w roli mędrca – doradcy, a nie politycznego gracza. Taką rolę z powodzeniem pełnił przy Lechu Wałęsie jako przewodniczącym „Solidarności”, taką rolę znakomicie pełni dziś przy prezydencie Bronisławie Komorowskim.

PS Zainteresowanym postacią Tadeusza Mazowieckiego polecam wspomnianą książkę Roberta Krasowskiego, a także - z drugiej strony - tekst Andrzeja Friszkego z "Więzi".
Trwa ładowanie komentarzy...