O autorze
Kulturoznawca, absolwent MISH Uniwersytetu Wrocławskiego, przygotowuję pracę doktorską na temat roli religii i sekularyzacji w procesie integracji europejskiej. Staże naukowe na uniwersytetach w Leuven, Montrealu i Toronto. Publikacje: "Polska w Europie, Europa w Polsce. Rozmowy na kwiatowym dywanie" (Wrocław, 2011). Adres e-mail: matlak.m(at)gmail.com

Sześć zadań dla prezydenta Hollande’a

© Matthieu Riegler, CC-BY
To już pewne. Nowym prezydentem Francji będzie François Hollande. Według dziennika "Le Monde" otrzymał on 51,9% głosów, tymczasem jego przeciwnik, Nicolas Sarkozy zdobył 48,1%. Frekwencja wyniosła 82% - więcej niż dwa tygodnie temu, jednak mniej niż podczas poprzednich wyborów.

Być może tracę dobrą okazję, by siedzieć cicho, ale postanowiłem sporządzić listę zadań, z którymi od jutra zmierzyć się będzie musiał nowy prezydent. Nieprzypadkowo wszystkie z tych zadań mają wymiar zarówno francuski, jak i europejski: dzisiaj nie można prowadzić polityki krajowej bez odniesienia wspólnotowego.



1. Uspokojenie rynków. Niezależnie od zbudowania szerzej zakrojonego programu zmian, François Hollande będzie musiał szybko pokazać, że nie zamierza wracać do prostych socjalistycznych recept. W związku z kryzysem nie ma czasu na kreślenie długofalowych strategii, więc Hollande szybko będzie musiał pokazać, że nie zamierza wywracać do góry nogami gospodarki V Republiki. To samo tyczy się paktu fiskalnego, którego renegocjacja nie wchodzi w grę - i Hollande będzie musiał to potwierdzić.

2. Ożywienie gospodarcze. Akceptacja paktu fiskalnego i wycofanie się z co bardziej radykalnych obietnic wyborczych nie oznacza złożenia broni w poszukiwaniu powrotu na scieżkę wyraźnego wzrostu gospodarczego. Zaciskanie pasa jest niezbędne, ale niewystarczające. Kto wie, może znów Keynes okaże się warty refleksji? Konstrukcja strategii gospodarczej musi być jednak w obecnej sytuacji podwójna: francuska i europejska. Nie da się już oddzielić gospodarki Francji od gospodarki Europy.

3. Przyjaźń z Niemcami. Kanclerz Angela Merkel lekkomyślnie i bezprecednsowo wsparła w wyborach Nicolasa Sarkozy’ego. To utrudnia sytuację, ale zarówno Hollande jak i Merkel od jutra będą szukać możliwości porozumienia, bo nie mogą sobie pozwolić na konflikt. Merkel będzie na tym zależeć tym bardziej, że w przyszłym roku czekają ją wybory w Niemczech, a pogorszenie się relacji z Francją na pewno nie wpłynie dobrze na jej notowania.
Hollande nie powinien jednak zapominać o niemieckich socjaldemokratach. Po pierwsze, dlatego, że być może to oni w przyszłym roku będą rządzić krajem. Ale co ważniejsze, niemieccy socjaldemokraci są bardziej zaawansowani, jeśli chodzi o dyskusje programowe niż lewica francuska. Kto wie – może będzie mógł znaleźć tam inspirację do swoich działań?

4. Reanimacja centrolewicy. Hollande tylko w części zawdzięcza swój sukces lewicowemu programowi. W rzeczywistości do najwyższego urzędu w państwie wyniosła go niechęć do jego poprzednika. Dlatego poszukiwania programu politycznego jeszcze ciągle przed nim. Dziś zarówno strategia tradycyjnej marksizującej socjaldemokracji, jak i neoliberalna „trzecia droga” nie stanowią wystarczającego rozwiązania: potrzebne są więc nowe pomysły , które obejmą także dziedziny do tej pory przez lewicę lekceważone, jak poważne podejście do ochrony środowiska, programów wspierania energii odnawialnej, jak również znalezienia kompromisu między prawami autorskimi a wolnością w internecie.

5. Pomysł na integrację migrantów. Rywal Hollande'a, Nicolas Sarkozy bardzo ostro zagrał antyimigrancką nutą w kampanii wyborczej (co jest dość paradoksalne, biorąc pod uwagę jego węgierskie pochodzenie). Fakt, że ta retoryka zdobywa dużą popularność w wielu krajach Unii Europejskiej obrazuje tylko, jak bardzo potrzebny jest pomysł na integrację imigrantów, szczególnie pochodzących spoza Europy. Biorąc pod uwagę sytuację demograficzną, to proces nieunikniony i potrzebny, więc tym bardziej trzeba szukać dróg włączania imigrantów do europejskich społeczeństw.

6. Trójkąt Weimarski. To zadanie z punktu widzenia Hollande’a znacznie mniej istotne, dla Polaków jednak – bardzo ważne. Od czasu do czasu wraca się do pomysłu ożywienia tego instrumentu, którego celem było pierwotnie stworzenie platformy kontaktu między Europą Zachodnią a Polską. Po wstąpieniu Polski do UE nie znaleziono właściwego pomysłu na Trójkąt (a bracia Kaczyńscy, z właściwym sobie wdziękiem w polityce zagranicznej, mało go nie zlikwidowali). Dziś, kiedy Unia Europejska szuka nowego motoru rozwoju, a dawny sojusz francusko-niemiecki okazuje się niewystarczający, Trójkąt może być jednym z instrumentów nadania Unii dynamiki i znalezienia odpowiedzi na kryzys. Szczególnie, że – wbrew postulatom zawartym w zeszłorocznym przemówieniu Radka Sikorskiego w Berlinie – Niemcy nie kwapią się do przejęcia przywództwa w Europie: po prostu nie mają na nie pomysłu. Dwa miesiące temu pisałem, że to dobrze, że prezydent Komorowski nie poszedł drogą swoich politycznych przyjaciół. Dzięki temu, nowy impuls dla ożywienia Trójkąta może wyjść właśnie od niego.

Nie wiadomo jeszcze, czy Hollande będzie dawał się lubić bardziej niż Sarkozy. Wiadomo jednak, że niezależnie od politycznych sympatii, trzeba mu życzyć powodzenia, bo jego sukces jest Polsce i Unii Europejskiej bardzo potrzebny.
Trwa ładowanie komentarzy...