O autorze
Kulturoznawca, absolwent MISH Uniwersytetu Wrocławskiego, przygotowuję pracę doktorską na temat roli religii i sekularyzacji w procesie integracji europejskiej. Staże naukowe na uniwersytetach w Leuven, Montrealu i Toronto. Publikacje: "Polska w Europie, Europa w Polsce. Rozmowy na kwiatowym dywanie" (Wrocław, 2011). Adres e-mail: matlak.m(at)gmail.com

Ignorowanie Hollande'a to poważny błąd

François Hollande
François Hollande CC BY 2.0 Margaux L'Hermite/Flickr.com
Chociaż niektóre pomysły socjalistycznego kandydata na prezydenta Francji są z punktu widzenia Unii Europejskiej co najmniej dyskusyjne, to zmowa liderów europejskiej chadecji przeciwko niemu jest poważnym politycznym błędem.

To nie szefowie rządów sąsiednich krajów decydują o wynikach wyborów. Francuzi, naród o wysokim poczuciu własnej wartości, raczej nie przyjmą z pokorą wskazań liderów obcych rządów. Ich zaangażowanie może więc w rezultacie osłabić pozycję urzędującego prezydenta. Może też nie mieć dla wyborców większego znaczenia. Co więc liderzy chadecji zrobią, gdy mimo wszystko wygra Hollande?



Choć w latach pięćdziesiątych to chadecja (z której wywodzi się Angela Merkel) tworzyła zręby europejskiej jedności, to od wielu lat europejska centrolewica ją zazwyczaj wspiera, tworząc szczególną prawicowo-lewicową koalicję widoczną chociażby w Parlamencie Europejskim. Francuska lewica ma w swej historii piękne europejskie karty, jak choćby kierowanie Komisją Europejską przez Jacques'a Delorsa. Do dziś także pamiętane jest świetne przemówienie socjalistycznego prezydenta Françoisa Mitteranda (zresztą mentora Hollande'a) z roku 1984, w którym proponował on ściślejszą integrację polityczną państw EWG.

Hollande oczywiście nieodpowiedzialnie deklaruje chęć renegocjacji paktu fiskalnego, ogłasza obniżenie wieku emerytalnego Francuzów, czy proponuje 75-procentową stawkę podatkową dla milionerów. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że kampania wyborcza zazwyczaj wymusza na kandydatach wyraziste deklaracje, podczas gdy już pierwszy dzień sprawowania urzędu sprowadza ich na ziemię. Zachowanie europejskich przywódców może mu tę sztukę utrudnić.

Na tym tle bardzo dobrze prezentuje się więc zachowanie prezydenta Komorowskiego, który spotka się z lewicowym kandydatem na prezydenta Francji. Będzie miał okazję na przykład do tego, by mu wyjaśnić, dlaczego Polska chce Europy jednej prędkości i nie podobają jej się podejmowane przez prezydenta Sarkozy'ego próby zbudowania jądra Unii wokół państw grupy euro.

W latach osiemdziesiątych kapitalnym motorem integracji europejskiej był wspomniany prezydent Francji François Mitterand i chadecki kanclerz Niemiec Helmut Kohl. Dlaczego Angela Merkel zamyka sobie drogę do stworzenia podobnego duetu z Hollande'm w razie jego zwycięstwa?
Trwa ładowanie komentarzy...